Akcja charytatywna „Paczka dla zwierzaczka”

W grudniu dzieciaki ze świetlicy zorganizowały akcję, wspierającą zwierzęta ze schroniska w Celestynowie.

Ze swoich oszczędności dzieci zakupiły żywność dla psów i kotów. Wśród kolegów i koleżanek zbierały zabawki, koce, smycze i inne rzeczy, które mogą być wykorzystane w schronisku. Naszą akcję wspierali również pracownicy urzędu w Karczewie, Klub Kobiet oraz wiele osób o wrażliwych sercach, dla których los zwierząt nie jest obojętny.

Dzięki wspólnym wysiłkom i staraniom zebraliśmy kilkadziesiąt kilogramów karmy dla psów i kotów. Wynik tegorocznej akcji przerósł nasze najśmielsze oczekiwania – okazało się, że ludzi o wielkich sercach, którzy chcieli obdarować zwierzaki, jest dużo więcej niż się spodziewaliśmy. Podarowanych prezentów było naprawdę dużo. Świetlica w Karczewie pękała w szwach od pięknie zapakowanych paczek. W wielu paczkach znalazło się dużo więcej karmy, leków i akcesoriów niż prosiły psy i koty – za co ogromnie dziękujemy!

Podczas wielkiego finału 10 grudnia wybraliśmy się autokarom do  Schroniska w Celestynowie, by przekazać zwierzakom upominki. Ponieważ widok samotnych zwierząt w klatkach napawał nas smutkiem mieliśmy ze sobą balony, kolorowe czapki oraz kolegę przebranego za Mikołaja. W ramach podziękowania otrzymaliśmy żółte serduszka z napisem „Przyjaciel zwierząt”. Następnie pracownicy schroniska oprowadzili nas pokazując, w jakich warunkach żyją zwierzęta. Opowiedzieli nam kilka ciekawych historii na temat przebywających tam zwierząt, a także o zasadach funkcjonowania schroniska.

Mimo, że pogoda tego dnia nie dopisała w naszych sercach było gorąco, od wrażeń i poczucia dobrze wykonanego zadania. Do Celestynowa będziemy wracać, ponieważ to co od siebie damy jest miarą naszego człowieczeństwa.

Ps. Dzień przed rozstrzygnięciem akcji przygarnęłam pieska, który leżał od kilku dni przed moim blokiem. Wiemy, że uciekł we wrześniu z Celestynowa w poszukiwaniu swoich właścicieli. Byli właściciele nie chcieli go mieć, gdyż kupili sobie rasowego pieska. Samwo, tak go nazwaliśmy, jest bardzo chudy, zniszczony wędrowaniem, ale potrafi tak okazywać uczucie, jakby był z nami od zawsze.

Marzena Kondej